| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
CMAS/PADI/SSI/... - Wołanie o pomstę do...
MaciejKa - 20-07-2003, 23:17 Temat postu: Wołanie o pomstę do... Ot taka sobie historia z naszego, polskiego podwórka:
Czas jakis temu (4 tygodnie) spedzilem mily weekend w jednej z polskich baz nurkowych. Celem bylo asystowanie przy kursie OWD wymagane na kursie Divemastera. Podczas obiadu dosiadlem sie do stolika, przy ktorym siedzieli moi towarzysze niedoli (AKA przyszli DM) oraz jeden z kursantow OWD wraz ze swoja dziewczyna . Rzeczony kursant stwierdzil, ze w nastepny weekend zrobi AOWD, odbebni kilka/kilkanascie brakujacych nurkowan i z logbookiem zawierajacym 20 wpisow stawi sie na kurs DM. Przyznaje, ze wtedy potraktowalem to jako samcze przechwalki wobec jego panienki. Chlopak faktycznie bardzo dobrze radzil sobie pod woda, wszystkie cwiczenia wykonywal poprawnie za pierwszym razem. Bylo tylko jedno "ale" - pod woda zachowywal sie absolutnie nieodpowiedzialnie. Sam bylem swiadkiem, jak podczas nurkowania z kompasem oddalil sie od parnera (co uslyszal pozniej pilnujacy ich Divemaster pomine ) i wynurzyl po dobrych 10 minutach w miejscu, gdzie dno bylo na 20 paru metrach
Wracajac do meritum: w ostatni weekend natrafilem na tego samego czlowieczka, ktory, w przeciagu miesiaca, zdazyl zrobic AOWD, EFR i Rescue I jak latwo sie domyslec wlasnie zaczynal stacjonarny kurs Divemastera.
Powiem szczerze - jestem w szoku. Niby pod wzgledem formalnym wszystko jest OK, wstepne wymagania na kurs spelnia. Ale, na litosc boska (czytaj: do k...y nedzy) przeciez on sie absolutnie nie nadaje Dlaczego zaden z wlascicieli bazy mu tego nie powiedzial??? Nie chodzi tu chyba o zaslepienie kasa, bo chlopaki na okraglo tluka kursy OWD, ktore nie sa wiele tansze od DM
Kurde, po prostu jest mi wstyd za moich instruktorow CZy ktos moze mnei oswiecic, o co w tym wszystkim chodzi
Pomijajac dyskusje o wyzsosci swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca, stwierdzam, ze przepis CMAS uniemozliwiajacy zdobycie kolejnej gwiazdki w tym samym roku jest bardzo sensowny.
Pozdr,
Maciek
scubamilivoj - 21-07-2003, 00:00
Smutne... ale póki co niestety kasa jednak bardziej się liczy niż odpowiedzialność i umiejętności.
Współczuję instruktorowi, który pozwoli na taki manewr. Chociaż czemu się dziwić? Na około wysyp centrów i instruktorów a umiejetności...
A to Polska właśnie.... sama gorycz...
Pzdr
Milivoj
Misteres - 21-07-2003, 00:05
Zaiste smutne jest to co piszesz. Niestety nie powiem Ci o co chodzi oprócz tego, że chyba nie chciałbym, aby taki gość nadzorował moje nurkowania.
Chciałem wspomnieć tylko, że CMAS zmienił ostatnio przepis o którym pisałeś. Można p2 zrobić w tym samym roku. Trzeba mieć tylko 20 potwierdzonych nurkowań po kursie p1.
Świat obraca się coraz szybciej, a konkurencja nie zawsze sprzyja rozsądnym postanowieniom.
----------------------
Pozdrawiam nocnie.
Misteres
kijanek - 21-07-2003, 08:49
Trudny problem i - niestety - nie dotyczy tylko nurkowania. Rozmawiam z ludżmi, którzy zajmują się egzaminowaniem i nadawaniem uprawnień dla myśliwych, lotniarzy czy motorowodniaków. Wszędzie ten sam dylemat: co robić z ludźmi którzy FORMALNIE spełniają wymogi do otrzymania danego stopnia, ale intelektualnie, psychicznie czy etycznie nie powinni go dostać. Przecież podobnie jest z kursami na prawo jazdy, gdzie najważniejszych kryteriów - odpowiedzialności, dojrzałości i empatii - w ogóle nie bieże się pod uwagę.
Przyznam się, że sam jestem instruktorem żeglarstwa (wychowanym i wyszkolonym w tzw. starej szkole - w Trzebieży; ci co żeglują wiedzą o cho chodzi) ale od kilku lat przestałem prowadzić kursy i egzaminować, bo nie mogłem sobie poradzić co zrobić z ludźmi, któzy wprawdzie FORMALNIE spełniali wymogi dla danego stopnia, ale MENTALNIE byli nieprzygotowani do jego otrzymania. Zawsze zadawałem sobie pytanie: czy ja chciałbm z nimi pływać czy nie...
Tylko wówczas - za tzw. komuny - życie toczyło się w klubach (nurkowych, żeglarskich, lotniarskich) i społeczności klubowe same "korygowały" blędy popełnione w czase egzaminów. Pamiętam jednego gościa, który zrobił "sternika" gdzieś poza naszym klubem (bo było łatwiej), wrócił i... nie dostał łódki. Bosman powiedział mu, że mu da jacht jak sam uzna, że umie tyle, ile powinien umieć sternik.
Ale to już przeszłość, która nie wróci. Certyfikat - nurkowy, żeby wrócić do głównego tematu postu - jest jedynie świadectwem "standaryzacyjnym", poświadczeniem, że delikwent potrafi wykonać pewne czynności pod wodą i wyuczył się kawałka podręcznika. Tyle.
Jeżeli ktoś chce zrobić w ciągu roku pięć stopni nurkowych, to, teoretycznie, ma do tego prawo. Stawiam - całkiem na poważnie - pytanie czy instruktor powinien go "uwalić" pomimo, że FORMALNIE spełnia wymogi niezbędne do uzyskania danych uprawnień? Oczywiście, rodzi się pytanie czy jest to człowiek normalny, racjonalnie myślący i odpowiedzialny (zdolny do odpowiedzialności za siebie i innych), ale przecież tych cech nie certyfikuje żadna federacja.
Ja prywatnie nurkując z kimś zadaję sobie przede wszystkim nie o jego "plastik", ale o to czy na powierzchni jest "normalny". Nie wejdę do wody z człowiekiem , który w pięć minut po poznaniu, przy wejściu na łódź mówi mi, że jego rekord to 78 metrów "na powietrzu", dziekuję za takiego nurka choćby gość miał platynową kartę admirała PADI.
MaciejKa - 21-07-2003, 09:28
| kijanek napisał/a: | | Jeżeli ktoś chce zrobić w ciągu roku pięć stopni nurkowych, to, teoretycznie, ma do tego prawo. Stawiam - całkiem na poważnie - pytanie czy instruktor powinien go "uwalić" pomimo, że FORMALNIE spełnia wymogi niezbędne do uzyskania danych uprawnień |
Uwalić? Chyba nie, w końcu wszystko odbywa się zgodnie ze standardami organizacji certyfikującej nurka. Ale akurat w przypadku bardziej zaawansowanych kursów, aszczególnie kursów, których ukończenie wiąże się z przejęciem odpowiedzialności za innych nurków... instruktor powinien mieć chyba na tyle odwagi cywilnej, żeby delikwenta nie przyjąć. Oczywiście, jak ktoś bardzo chce, to pójdzie do kogoś "miększego", ale instruktor przynajmniej miałby czyste sumienie.
No nic, po prostu smutek i żenada Bywa...
Pozdr,
Maciek
Miłosz - 21-07-2003, 09:31
| kijanek napisał/a: |
ale od kilku lat przestałem prowadzić kursy i egzaminować, bo nie mogłem sobie poradzić co zrobić z ludźmi, któzy wprawdzie FORMALNIE spełniali wymogi dla danego stopnia, ale MENTALNIE byli nieprzygotowani do jego otrzymania. Zawsze zadawałem sobie pytanie: czy ja chciałbm z nimi pływać czy nie...
|
W ramach ciekawostki powiem Ci, że z tego samego powodu dokładnie ja także przestałem szkolić na obozach żeglarskich. No proszę - nie byłem sam.
Pozdrówko,
Nishigoi
kijanek - 21-07-2003, 09:54
Czas umierać - i to nie tylko z powodu głównego tematu tego wątku - bardzo przepraszam za napisanie "bieże" zamiast "bierze" (od "brać"); tłumaczy mnie tylko upał i nadmierne emocje.
A teraz trochę mniej serio: może to pomysł na założenie "sekcji żubrów", czyli osób "myślących po staremu".
Kriss - 21-07-2003, 09:54 Temat postu: sytuacja dramatyczna - czy przesada ? Sądzę , że dramatyzujecie sytuację .
Do końca kursu DM - gość musi mieć wynurkowane 60 nurkowań - to trochę potrwa .
Ponadto do złożenia aplikacji DM - musi mieć w kieszeni wszystkie pozostałe plastiki - to też potrwa - niestety - czasem nawet 90 dni .
Tak więc w czasie 90 dni i podczas 60 nurkowań - można się trochę nauczyć - i nabrać pokory w stosunku do swojej wiedzy .
Co do instruktorów - jeśli gość spełnia warunki przyjęcia na kurs to dla czego go nie przyjąć ?
Jeśli instruktor ma wątpliwości czy facet się nadaje to kurs potrwa i rok - znam takie przypadki - ze dwa pisują na forum . Są też tacy , którzy nigdy nie zrobili DM w PADI - bo ich pogoniono - dziś są instruktorami w SSI .
Nie róbmy tragedii - zaufajmy instruktorom . Byliby uważani za dziwnych , gdyby nie brali kasy od człowieka co chce się uczyć .
Uczyć się na DM to nie znaczy być nim - pozdrawiam - Kriss.
Pedro - 21-07-2003, 10:44
| MaciejKa napisał/a: | | Uwalić? Chyba nie, w końcu wszystko odbywa się zgodnie ze standardami organizacji certyfikującej nurka. |
Te wymagania dają tylko mozliwość podjęcia kursu, a nie jego ukończenia. Jeśłi instruktor uważa, że kursant nie dojrzał do posiadania kolejnego stopnia (fizycznie, mentalnie czy jakkplwiek inaczej) to właśnie powinien go, jak to ładnie zostało ujęte "uwalić", a właściwie wytłumaczyć mu, że musi jeszcze poczekać i się pouczyć. Jak robiłęm P1, to nie każdy ukończył kurs mimo, że i za kurs i za obóz wszyscy zapłacili... Jakoś instruktorzy nie bali się kilku osobom odmówić certyfikatów...
lobster - 21-07-2003, 11:13
Wezcie sobie PADI/SSI/RTSC standardy na divemastera/divecona inna cholere i sami zobaczcie, czy minimum jakie trzeba zdac gwarantuje wszystko to co macie powininen wedlug was umiec divemaster/divecon.
A tak juz jest ze zarowno w PADi jak i w SSI jak franio spelnia standardy to mu trzeba przybic pieczatke i czesc. Jak sie nie przybije to sie zostaje podanym do dzialu jakosci .
Kriss - 21-07-2003, 11:29 Temat postu: WYMAGANIA [quote="lobster"]Wezcie sobie PADI/SSI/RTSC standardy na divemastera/divecona inna cholere i sami zobaczcie, czy minimum jakie trzeba zdac gwarantuje wszystko to co macie powininen wedlug was umiec divemaster/divecon.
Znam wymagania DM PADI - nie znam tych innych o których piszesz - prośba - podeślij - może być na priv
A tak juz jest ze zarowno w PADi jak i w SSI jak franio spelnia standardy to mu trzeba przybic pieczatke i czesc. Jak sie nie przybije to sie zostaje podanym do dzialu jakosci .[/quote]
Sam egzamin teoretyczny i sprawdzian umiejętności wynikający z programu to nie wszystko - jest też mowa o odpowiedzialnosći , zdolnościach do kierowania i organizacji grupy , sumienności , słowem - o posiadaniu cech kwalifikujących do DM .
Tak jak pisałem wcześniej nie wszyscy zdają egzamin a u wielu przewód DM ciągnie się latami
Pozdrawiam - Kriss
Sandii - 21-07-2003, 12:06 Temat postu: s bez przesady panowie (i panie;)
- DM samodzielnie kursu nie poprowadzi
- przy zatrudnianiu w bazie nurkowej zrobia mu check dive i zagladna do logbooka
- intruktor ktory by go wzial do pomocy albo z niego zrezygnuje albo bedzie mu ostro patrzyl na rece
po za tym DM moze prowadzic grupy rekrazyjne tak samo jak AOWD wiec tu nie widze roznicy
sandii
zabierek - 21-07-2003, 12:29
Nie pisze na tym forum, ale ten watek szczegolnie mnie zaintrygowal poniewaz porusza temat, z ktorym nieustannie spotykam sie jako instruktor.
Tak sie niestety porobilo, ze weryfikacja przygotowania mentalnego w sportach przestala sie liczyc. Jest to przykre tym bardziej, ze proba jakiejkolwiek weryfikacji tego typu ze strony instruktora konczy sie obrzuceniem blotem przez kursanta. Ja prowadze glownie szkolenia z zakresu nurkowan technicznych (nitroxy, trimixy) w ktorych przygotowanie mentalne i stosunek do tego co sie robi ma wieksze znaczenie niz poprawne wykonanie cwiczen. Cwiczenia sa tylko po to, zeby pokazac prawidlowa technike natomiast ich wykonanie nie jest warunkiem wystarczajacym do certyfikacji. Ludzie uwazaja jednak, ze jesli naucza sie tych kilku prostych rzeczy to kwit im sie nalezy...
Szkoda, ze tak jest, ale chyba takie powoli staje sie spoleczenstwo. Ludzie zapominaja, ze nurkuja dla przyjemnosci, zaczynaja nurkowac dla kwitow. Pytanie tylko po co, czy te kawalki plastikow sa warte czasu, pieniedzy i zaangazowania. Czy nie lepiej nurkowac dla nurkowania?
Pozdrawiam,
nuras5 - 21-07-2003, 13:21
| zabierek napisał/a: | . Ludzie zapominaja, ze nurkuja dla przyjemnosci, zaczynaja nurkowac dla kwitow. ... Czy nie lepiej nurkowac dla nurkowania?
|
Napewno tak, ale czy nurkowanie "dla kwitów" nie jest efektem marketingowej akcji organizacji szkolących?
Te wszystkie "specjalizacje" łącznie z nurkowaniem Zen???
Wmawianie ludziom że są "specjalistami" od danego typu nurkowania?
Bez odpowiedniego plastiku niby nie wie jak podpłynąć do wraka !
MaciejKa - 21-07-2003, 13:29 Temat postu: Re: s
| Sandii napisał/a: | bez przesady panowie (i panie;)
- DM samodzielnie kursu nie poprowadzi |
Niektóre poprowadzi. I przy okazji, jeśli coś pójdzie nie tak, może doprowadzić do nieszczęścia. IMHO reagowania w nietypowych sytuacjach na kursie Cię nie nauczą - to przychodzi z czasem.
| Sandii napisał/a: |
- przy zatrudnianiu w bazie nurkowej zrobia mu check dive i zagladna do logbooka
- intruktor ktory by go wzial do pomocy albo z niego zrezygnuje albo bedzie mu ostro patrzyl na rece |
Prawda. I miejmy nadzieję, że tak będzie.
| Sandii napisał/a: |
po za tym DM moze prowadzic grupy rekrazyjne tak samo jak AOWD wiec tu nie widze roznicy
sandii |
Róznica jest zasadnicza:
Po pierwsze primo DM dostaje w swoje ręce ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z nurkowaniem, zazwyczaj mocno wystraszonych. Pół biedy, jeśli pierwsze moduły robione są na basenie, ale jeśli "wody basenopodobne" to dwumetrowa "odchłań" przy brzegu polskiego jeziora z widocznością sięgającą w porywach 40cm....
Po drugie primo: idąc pod wodę z DM mam prawo oczekiwać, że będzie mi on w stanie pomóc jeśli coś się stanie. Nie chodzi mi o przerzucenie odpowiedzialności, ale o wsparcie psychiczne. Jeszcze jako AOWD oprowadzałem parę świeżo upieczonych nurków i wierz mi - stres za pierwszym razem jest niesamowity.
Po trzecie primo: DM ponosi odpowiedzialność prawną za swoje działania. Jeśli dojdzie do wypadku, AOWD się wyplącze, DM raczej nie. Jeśli do wypadku dojdzie w czasie kursu, to
Pedro - 21-07-2003, 13:32
| zabierek napisał/a: | Ludzie zapominaja, ze nurkuja dla przyjemnosci, zaczynaja nurkowac dla kwitow. Pytanie tylko po co, czy te kawalki plastikow sa warte czasu, pieniedzy i zaangazowania. Czy nie lepiej nurkowac dla nurkowania?
Pozdrawiam, |
Cała ta dyskusja jest niestety wynikiem frustracji osób, które traktują nurkowanie poważnie.
Łatwość zdobywania kolejnych stopni nurkowych prowadzi do tego, że szacunek to umiejetności ich posiadaczy spada na łeb na szyję. I jak ktoś podchodzi z szacunkiem do swojego np. AOWD i potem poznaje (przepraszam za wyrażenie) leszcza, który robi OWD i AOWD w ciągu miesiąca, to jest sfrustrowany, bo jakżeby inaczej?
NIestety organizacje wprowadzają "system". Musimy sie tylko nauczyć nie patrzeć na innych. Co nas w końcu obchodzi czy nasz partner ma P1, P2 czy AOWD? Jeśli pod wodą jest do kitu, to może być i instruktorem, a nurkować z nim nie warto. Trudno jednak pozbyć się tej wewnętrznej złości i frustracji, że ktoś tak beznadziejnie traktuje cos co my kochamy i co się cieszy naszym szacunkiem. To tak trochę jakby ktos naszą wychuchaną i wypieszczona potrawę zeżarł w minutę, beknął, popił piwem i wyszedł....
Z drugiej strony juz od poziomu Dive Mastera sprawa powinna się mieć inaczej. Może DM nie ma dużo uprawnień, ale ma dużo odpowiedzialności. Wypuszczenie ze szkolenia nieprzystosowanego i nieopływanego gościa, to potencjalne zagrożenie. I tu chwała instruktorom o jakich pisze Kriss:
| Kriss napisał/a: | Jeśli instruktor ma wątpliwości czy facet się nadaje to kurs potrwa i rok - znam takie przypadki - ze dwa pisują na forum . Są też tacy , którzy nigdy nie zrobili DM w PADI - bo ich pogoniono.
Uczyć się na DM to nie znaczy być nim - pozdrawiam - Kriss. |
A już pod tym ostatnim zdaniem podpisuję się rencmi i nogmi.
Pozdrawiam,
Mania - 21-07-2003, 14:15
| Pedro napisał/a: | Łatwość zdobywania kolejnych stopni nurkowych prowadzi do tego, że szacunek to umiejetności ich posiadaczy spada na łeb na szyję. I jak ktoś podchodzi z szacunkiem do swojego np. AOWD i potem poznaje (przepraszam za wyrażenie) leszcza, który robi OWD i AOWD w ciągu miesiąca, to jest sfrustrowany, bo jakżeby inaczej?
|
Pewnie jako początkujacy nurek nie powinnam zabierac głosu, ale...
Pamiętam, że nawet w przypadku OWD (nie mówiąc o kolejnych stopniach wtajemniczenia) ostateczna decyzja czy dana osoba dostanie plastik czy nie należy do instruktora i jego obowiązkiem jest ocenić nie tylko technikę i wiedze teoretyczną, ale przygotowanie psychiczne, fizyczne, etc....
Mnie też, jak pewnie wielu osobom, zaproponowano praktycznie natychmiastowe zrobienie AOWD. I to właśnie Pedro poradził mi bym jednak najpierw trochę ponurkowała. Ponieważ rzadko mu przyznaję rację więc to naprawdę wyjątkowe - Pedro miał rację!!!! I ma za to moją wdzięczność. I myślę, że podobnie powinno być z DM - naprawdę trzeba nabrać dużo doświadczenia. Przecież np. w Egipcie bardzo często grupy prowadzi nie instruktor tylko DM. I wolałabym by miał dużo doświadczenia. Bo od niego zależy, przynajmniej w jakims stopniu, moje życie.
Mania
Bania - 21-07-2003, 15:00
Witam,
dolacze sie do dyskusji bo szalenie mnie zainteresowala, ogolnie to kilka wnioskow,
- zawsze znajda sie lowcy plastikow, i lowcy wrazen, nie ma na to rady
- srodowsko nurkowe to jednak srodowisko gdzie wiadomosci dobrze i szybko sie rozchodza, tacy narwancy i niebezpieczni dla siebie i otoczenia ludzie dosc szybko zostaja napietnowani..i oj wiele czasu zajmie zdobycie zaufania innych..
- ja kieruje sie intuicja i obserwacja, nie raz zdarzylo mi sie zanurkowac z kims a potem podziekowac - po prostu nie czulam sie z ta osoba bezpiecznie, a na pytanie dlaczego..prosze bardzo .. rowniez mam swiadomosc ze moje zachowanie pod woda jest rozpatrywane wlasnie pod katem bezpieczenstwa
- jesli chodzi o przechodzenie z OWD na AOWD - ja sobie troche ponurkowalam zanim zdecydowalam sie na ADVANCE - i bardzo sobie chwale - naleze do tych nurkow ktorzy zrobili ADVANCE glownie po to zeby swiadomie nurkowac (gdzie jestem? - nawigacja - bardzo wazna sprawa) i zeby przestaly omijac mnie ciekawe nurasy ponizej 18stu
Czlowiek nabiera szacunku w miare nurkowania, ja caly czas ucze sie pokory.
Pokornych Buddy i DM i Instruktorow, sobie i WAM zycze
Pozdrawiam
Bania
-
MArcin M. - 21-07-2003, 16:54
No to tylko patrzeć jak w takim tempie zrobi kurs instruktorski/ Uchowaj Boże, bo jak nie to już można zacząć się martwić o przyszłych kursantów takiego "Pana instruktora"
Nie jest dobrze
lobster - 21-07-2003, 18:05
RSTC recreational scuba training council - zrzeszenie samoregulujace zasady na jakich nalezy uczyc nurkowania w USA. Zrzesza zarowno agencje, jak i producentow sprzetu. Wszystkie agencyjne standardy bazuja na tym minimum. Sila rzeczy te same standardy sobie agencje powielaja za granica.
http://www.wrstc.com/downloads.php
do standardow SSI nie mam linku.
Widac nie macie takiego wysypu seryjnej produkcji DM i instruktorow z setka nurkow na koncie jak na moim podworku. To jest jak Amway. zrob OW, zrob AOW, Rescue, DM, instructor i powielaj nastepnych. To ze zle sie szkoli OW to jeszcze pol biedy. Gorzej, ze ludzie glupi, niedouczeni lub niebezpieczni zostaja dopuszczeni do uczenia innych.
kijanek - 21-07-2003, 20:10
Zaczynam mieć poważną wątpliwość czy dobrze postawiliśmy diagnozę; to znaczy czy na pewno winna jest "szybkość" i "łatwość" robienia kolejnych stopni nurowych w różnych organizacjach. A może to kiepski "czynnik ludzki"... Czy można zrobić "papiery" DM w jeden sezon mając zaledwie 60 zalogowanych nurów? Można. A czy można uczyć innych mając takie "doświadczenie"? Moim zdaniem nie, ale to kwestia osobistej odpowiedzialności DM i zdrowego rozsądku kursantów. I to właśnie różni "dobrą bazę" od "złej bazy": poproś instruktora i divemastera o logbooki. Moim zdaniem instruktor, aby uczyć sensownie i bez nadmiernych stresów powinien nurkować od 5-7 lat i mieć udokumentowane z 500 nurkowań. Dopiero wtedy można mówić, że nauczy kursantów nie tylko techniki, ale przekaże im też trochę DOŚWIADCZENIA. Wyobrażacie sobioe taką reklamę; "nasi Dm mają po 1000 nurków, instruktorzy jeszcze wiecej". Ja bym się skusił. Ale "ekspresowe"robienie stopni to jeszcze nic złego - jeżeli taka osoba zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń i braków. Postawię nawet "heretycką" tezę, że nie tak ważny jest kurs i insruktor, ale pierwszych 20 nurkowań PO kursie. To jak i z kim wtedy nurkujemy albo uczy nas wszystkiego, albo pozostawia złe nawyki na całe dalsze nurkowe życie.
Jazy - 22-07-2003, 00:11 Temat postu: Re: s
| Sandii napisał/a: | bez przesady panowie (i panie;)
- DM samodzielnie kursu nie poprowadzi
- przy zatrudnianiu w bazie nurkowej zrobia mu check dive i zagladna do logbooka
- intruktor ktory by go wzial do pomocy albo z niego zrezygnuje albo bedzie mu ostro patrzyl na rece
po za tym DM moze prowadzic grupy rekrazyjne tak samo jak AOWD wiec tu nie widze roznicy
sandii |
Trzy lata temu robiąc OWD w Chorwacji w bardzo popularnej, polskiej bazie nurkowej, podczas kilku nurkowań rekreacyjnych po zakończeniu kursu mialem możliwość obserwowania niesamowitego INSTRUKTORA.
W czasie wejścia do wody z łodzi wrzucał do wody jacket wraz z butlą a następnie wskakiwał sam i ubierał się w wodzie - normalne. Niestety nigdy nie pamiętał o wypełnieniu jacketu powietrzem. Zawsze musiał gonić tonący sprzęt zanim mógł go założyć. Miał też niezłe kłopoty z utrzymaniem grupy w komplecie, zdarzało się że 2 lub 3 osoby gubiły mu się pod wodą i wychodziły w innych grupach nurkujących. Czasami też podczas zanurzenia nie patrząc na nikogo i nie wydając komendy zanurzał się, a gdy nikt za nim nie podążał miał pretense.
Ogólnie nieźle zakręcony i rozkojarzony.
Wszyscy kombinowaliśny aby nie być w jego grupie.
Jak widać niekt nie zweryfikował jego umiejętności. Możliwe, że to pojedynczy przypadek, ale dla świerzo wyprodukowanych nurów, którzy z takimi Instrktorami muszą nurać - to nie pociecha
lobster - 22-07-2003, 00:42 Temat postu: Re: s
| Jazy napisał/a: |
Jak widać niekt nie zweryfikował jego umiejętności. Możliwe, że to pojedynczy przypadek, ale dla świezo wyprodukowanych nurów, którzy z takimi Instrktorami muszą nurać - to nie pociecha |
Jak to nikt nie zweryfikowal. Musial spelnic standardy przy egzaminie i na pewno jakies standardy lamal jak was gubil pod woda. A wy, zamiast go podac do dzialu kontroli jakosci, unikaliscie go jak ognia. Wiecej odwagi cywilnej panowie.
dla miejacych watpliwosci, powyzszy post jest zgryzliwie ironiczny. Zadanie dla chetnych: jakie konkretnie standardy PADI/SSI/RSTC lamal instruktor z przykladu?
Kriss - 22-07-2003, 10:16 Temat postu: czarna owca czy stado wilków ? Myślałem , że wątek zdechnie a tu proszę
Proponuję przemyśleć sprawę na innej płaszczyżnie .
Np. Czy możliwym jest ukończenie wydziału fizyki UW z tytułem magistra w wieku 21 lat - praca z zakresu fizyki molekularnej i co za tym czy w wieku 23 lat można mieć w tym zakresie doktorat ?
Otóż można - trzeba tylko być bardzo zdolnym i pracowitym .
Do wyżej podanych cech trzeba dodać pasję lub inną motywację , która pozwala wytrzymać tempo .
To samo z przykładem , który zainicjował dyskusję .
Jeżeli człowiek odkrył w sobie pasję i uważa , że DM i nurowanie to jego przyszły zawód to oczywiście stara się poświęcać mu jak najwięcej czasu i pracy . Jeśli jest zdolny i pracowity , jeśl;i spełni wymagania swojej organizacji to pewnie w ciągu kilku miesięcy zostanie DM a wciągu roku Instruktorem . Jeśli zaangażował się bardzo to w ciągu roku zrobi 500 - 600 nurów i kto mu podskoczy ?
W tym czasie zapewne nabierze właściwych nawyków i doświadczenia praktycznego . Jeśli jego pęd do nurowania jest oparty o plastikomanię to wcześniej czy póżniej mu się odechce .
Ocenianie przydatności gościa do Dive Masterki na kursie OWD uważam za przedwczesne i nieuprawnione . Jak już będzie DM to oceniać będziemy i jego i tych co mu to umożliwili - na razie należy moim zdaniem podziwiać gościa za ideę i zapał .
Czy będzie z niego Divemaster czy Dive Monster - zobaczymy - pozdrawiam - Kriss.
Misteres - 22-07-2003, 12:53
Tak Kriss, w zasadzie masz rację. Można osiągnąć niemało w bardzo krótkim czasie jeśli poświęci sie temu wiele wysiłku. Ale nic nie zastąpi doświadczenia. A to zdobywa się w miarę upływu czasu, porównując minione sezony nurkowe, warunki i wyciągając z tego odpowiednie wnioski. Jest to bezcenne szczególnie dla instruktorów.
Podobny problem pojawił się w lotnictwie. Od kiedy stało się bardziej dostępne i po prostu modne (jak nurkowanie) pojawiło się wielu ludzi zdobywających kolejne uprawnienia dla samego wpisu w licencji. Są też "łowcy typów" (mieć wpisane w książkę jak najwięcej wylaszowanych typów samolotów). W środowisku stanowią oni jednak tylko ciekawostkę i nikt, poza nimi samymi, nie traktuje ich poważnie.
I tu jest chyba pies pogrzebany. Człowiek, który w krótkim czasie zrobił całe mnóstwo kursów po prostu nie jest w stanie być we wszystkim dobry. Nastał czas, w którym konieczna jest wnikliwa weryfikacja ludzi, z którymi nurkujemy. A tym bardziej tych, którzy nas uczą.
----------------------------
Pozdrawiam termicznie.
Misteres
Kriss - 22-07-2003, 13:34 Temat postu: weryfikacja tak "Nastał czas, w którym konieczna jest wnikliwa weryfikacja ludzi, z którymi nurkujemy. A tym bardziej tych, którzy nas uczą."
Obwody mi się z upału gotują - ale ........
Tematem pierwotnym wątku była subiektywna ocena uczestnika kursu DM - dotycząca niedokończonego OWD , który miał czelność przekazać wszystkim przy kotlecie , że ma zamiar szkolic się dalej . Jednocześnie kursant OWD wykazywał po za szeroko zakrojonymi planami na przyszłość dość duża niefrasobliwość ( do której jako przyszły OWD miał prawo) - co przyszły DM ocenił na tym poziomie szkolenia jako cechę dyskwalifikującą - przynajmniej przed nabraniem wprawy i wykonaniu kilku kursów ( nurów ) dodatkowych .
Za bezdyskusyjne należy uznać , że każdy kolejny kurs w ramach organizacji szkolącej to nowe doświadczenia , nowe sytuacje , nowe nury , nowe uprawnienia i nowe obowiązki wobec partnurów .
Bez znaczenia moim zdaniem jest , czy wykonasz 60 nurków w ciągu roku , czy tę samą iolość w ciągu trzech lat .
Istotą jest jakość tych nurków , towarzystwo w którym się je odbywa , samotrening , oraz miejsce w którym sie je odbywa .
Zróżnicowanie tych czynników wpływa dodatnio na opływanie , doświadczenie i wiedzę .
Uważam , że poświęcając nurkowaniu weekendy ( 5-6 nurów tygodniowo 6 miesięcy w roku ) spokojnie można zrobić po roku DM.
Wiekszość piszących na Forum to nurkowie z zamiłowania , ale nie z zawodu . Nurkują weekendowo lub na wakacjach - lub jak czas i zajęcie właściwe na to pozwolą .
Jeśli pomyślą do jakiej wprawy by doszli i jakie imiejętności pozyskali nurkując codziennie albo dwa razy dziennie , albo chociaż w każdy weekend - to może dojdą do wniosku , że można w kilka miesięcy dojśc do poziomu umożliwiającego udział w kursie na DM.
No chyba , że właśnie tak jest ( wszyscy nurkują codziennie ) a tylko biedny Kriss może w weekendy
Nich się człowiek szkoli - na pewno mu to nie zaszkodzi .
Pozdrawiam _ Kriss
Kuba - 22-07-2003, 15:31
nie smuc sie Kriss - sam wiesz, ze nie jestes jedyny - ja tez moge tylko w weekendy (a i tak nie wszystkie)
ale wracajac do watku, to ja bym mimo wszystko, mimo, ze faktycznie mozna sie sporo w ciagu roku nauczyc, to dal jednak wymog przynajmniej 1 roku nurkowania...
czlowiek powinien miec czas jeszcze na przemyslenie wszystkiego, czego sie nauczyl, a tak wali do glowy wszystko co popadnie, tworzy sie metlik a potem...kto wie co potem...
Kuba
lobster - 22-07-2003, 18:52 Temat postu: Re: weryfikacja tak
| Kriss napisał/a: |
Uważam , że poświęcając nurkowaniu weekendy ( 5-6 nurów tygodniowo 6 miesięcy w roku ) spokojnie można zrobić po roku DM.
|
Co daje 130-135 nurkow na zrobienie DM. Sugerujesz, ze standardy PADIowe sa tu niewystarczajaco wysrubowane?
Zaloze sie o piwo, ze bohater historii zrobi DMa z 60-65 nurkami na koncie.
Kriss - 23-07-2003, 09:00 Temat postu: śruba ? Nie nie uważam , że wymagania są mało wyśrubowane .
Uważam , że wśród wymagań PADI jest kilka innych niż ilość nurkowań , których spełnienie jest znacznie trudniejsze niż sam staż nurkowy podwodny .
Co do zakładu - pewnie wygrasz - ale na piffko to mnie jeszcze stać - pozdro- Kriss.
Misteres - 23-07-2003, 23:09
Kriss, nawiązując do Twojej przedostatniej wypowiedzi przyznaję Ci rację. Masz ją , ale tylko z formalnego punktu widzenia.
Skłaniałbym się do postulatu Kuby o warunku przynajmniej jednego roku. Czas jest tym, co powoduje że ludzie mający ten sam tytuł (inżynier, lekarz, instruktor w dowolnej dziedzinie) nie stoją jednak na równym poziomie. Czas daje szansę na refleksje. A to bardzo dużo.
Poza tym u mnie jest jeszcze gorzej z czasem. Mam tylko jeden wolny weekend w miesiącu.
--------------------------
Pozdrawiam wieczornie.
Misteres
Kriss - 24-07-2003, 10:11 Temat postu: tak z przekory [quote="Misteres"]Kriss, nawiązując do Twojej przedostatniej wypowiedzi przyznaję Ci rację. Masz ją , ale tylko z formalnego punktu widzenia.
Skłaniałbym się do postulatu Kuby o warunku przynajmniej jednego roku. Czas jest tym, co powoduje że ludzie mający ten sam tytuł (inżynier, lekarz, instruktor w dowolnej dziedzinie) nie stoją jednak na równym poziomie. Czas daje szansę na refleksje. A to bardzo dużo.
Poza tym u mnie jest jeszcze gorzej z czasem. Mam tylko [b]jeden [/b]wolny weekend w miesiącu.
--------------------------
Pozdrawiam wieczornie.
Misteres[/quote]
Drogi Mistres .
Tak z czystej przekory weżmy pod uwagę dwie sytuacje ;
1. Kończę OWD i wiem , że nurowanie to to co tygrysy lubią najbardziej i chcę robić to zarobkowo . Jak w sam raz nie mam nic innego do roboty , więc nuram ile wlezie , robię spejalizacje i kolejne stopnie . Nurkuję codziennie a nawet dwa razy dziennie . Po miesiącu mam 60 nurów nie licząc nurkowań kursowych . Przystępuje do kursu na DM i dalej nurkuję w tempie wymienionym wyżej - bo cały czas nurkowanie to moja pasja i przyszły zawód . Do końca kursu DM i ostatecznej certyfikacji ( zakładam , że potrwa to pół roku) , która do czegokolwiek uprawnia mam na koncie ponad 400 nurów . Trwało to nie cały rok . Może nawet licznik wieku mi nie przeskoczył ?
2. Kończę OWD , nurkuję dwa razy w miesiącu i w wakacje 7 dni .
Rocznie robię 35 nurów . Po roku robię MFA AOWD , po dwóch Rescue .
W połowie trzeciego roku po 100 nurach zaczynam kurs DM .
Kończąc kurs DM w końcówce trzeciego roku mam powiedzmy 150 nurów .
Pytanie czy w związku z tym , że nurkuję 3 lata jestem lepszy od gościa co nurkuje 9 miesięcy ? Na pewno jestem starszy i może troszkę mniej permanentnie naazotowany - ale nie bardziej opływany .
Dla tego proponuję uszanować decyzję - jeśli idzie w parze z pasją i pracowitością i nie oceniać kogoś za zamiar . Oceniać będziemy jak skończy i po tym co będzie sobą reprezentował po kursie DM a nie po tym co robił na kursie na OWD. To , że się kursant OWD zgubi DM pod wodą na kursie jest zawsze i tylko winą DM a nie kursanta i na pewno nie stanowi podstawy do stawiania kursantowi bariery oceny dyskwalifikującej w dalszej karierze DM. Na pewno taka sytuacja jest podstawą do solidnej zjebki DM przez instruktora - tak to już bywa .
W myśl starej maksymy Praktyka czyni mistrza - jadę nurać -
pozdrawiam - Kriss
Misteres - 27-07-2003, 22:40
Kriss, zamiast serca masz pompkę ssąco-tłoczącą. Zaraz po tym jak napisałem, że mam tylko jeden wolny weekend w miesiącu informujesz, że jedziesz nurać. Toż to poniżej pasa.
Generalnie zgoda. Nie twierdzę, że intensywnie nurkując w krótkim czasie nie da się zrobić wiele pożytecznego. Pierwszy z opisanych przez Ciebie przypadków z pewnością byłby niezły technicznie. Natomiast śmiem twierdzić, że drugi miałby wilkie szanse być dużo lepszy merytorycznie. Choćby z tego powodu, że przez te trzy lata osłuchał się opowiadań wielu ludzi i poczytał solidnie o swojej pasji.
W lataniu taka zależność sprawdza się w 99%. A to w końcu nie takie dalekie dziedziny...
--------------------------
Pozdrawiam parnie.
Misteres
Fother - 29-07-2003, 20:07
Niestety plastikomania czasami kończy się tragicznie.
W tym roku razem ze znajomymi wybraliśmy sie za granicę porobić głebokie nurkowania stażowe. Dołączył do nas chłopak z uprawnieniami (***), drugiego dnia pobytu łamiąc wszelkie możliwe zasady nurkowania utonął. Sytuacja makabryczna, wielka akcja ratunkowa, zamkniety akwen do nurkowania, itd. Oczywiście wszyscy chłopaka żałują, zmowa milczenia o błędach jakie popełnił, nikt z tych co go znali nie czuje się winny tego że nie zwracali mu uwage że jest pod woda nieodpowiedzialny.
A dla nas - ponad pół roku przygotowań i nurkowisko zamknieto. Efekt przez tydzień łowiłem ryby i kraby.
pozdrowienia
fother
Pedro - 30-07-2003, 10:34
| Fother napisał/a: | Dołączył do nas chłopak z uprawnieniami (***), drugiego dnia pobytu łamiąc wszelkie możliwe zasady nurkowania utonął. Sytuacja makabryczna, wielka akcja ratunkowa, zamkniety akwen do nurkowania, itd. Oczywiście wszyscy chłopaka żałują, zmowa milczenia o błędach jakie popełnił, nikt z tych co go znali nie czuje się winny tego że nie zwracali mu uwage że jest pod woda nieodpowiedzialny.
|
A cóż to za mrożąca krew w żyłach historia? Może rzucisz więcej szczegółów? W końcu każdy wypadek czegoś uczy....
nuras5 - 30-07-2003, 20:33
CD. czyli opis wypadku proponuję w "wypadkach nurkowych"
competent - 06-08-2003, 23:32
Krzychu masz racje!!! Powinny byc jakies bariery, aby ludzie tak latwo nie robili zawodowych uprawnien!!! Amatorskie kursy moga sobie trzaskac bez ograniczen bo w glownej mierze odpowiadaja za siebie(no w sumie wspolczuje partnerowi takiego niedoswiadczonego i nieodpowiedzialnego nurka), ale jesli maja odpowiadac pod woda za ludzi i byc przewodnikami, liczy sie jednak BARDZO odpowiedzialnosc i doswiadczenie, a nie talent sam w sobie nie poparty praktyka. To tak jak swiezo upieczonemu absolwentowi budownictwa (np. spec. budowa mostow) kazac nadzorowac budowe jakiegos duzego mostu. Moze i wiedze teoretyczna ma ale raczej nierozsadnym bylo by powierzanie mu tej roli, bo po pierwsze nie podola jej (brak doswiadczenia), a poza tym ten most beda uzytkowac kiedys ludzie - a co by bylo jak by sie zawalil. Kursy na stopnie profesjonalne poczawszy od DM`a powinny wymagac ogromnego doswiadczenia. Wiele razy slyszalem, i moglem sie przekonac, ze DM mial duzo mniejsza wiedze na temat nurkowania od czlowieka z Master Scuba Diver - czyli najwyzszego rekreacyjnego, prestizowego tytulu nadawanego w PADI osobom ktore maja stopien Rescue i dowolnych 5 specjalizacji.
|
|