Wiek: 53 Dołączył: 23 Mar 2003 Posty: 149 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-07-2003, 23:53 Kurs archeologii podwodnej PA 1 - jak to było
Heja,
W końcu przez niektórych wyczekiwana z natężeniem relacja z kursu - piszę ją po raz drugi bo gdy ją napisałem pierwszy raz to siadło połączenie z internetem i wszystko wzieli.
Miejsce akcji: Kaszubski brzeg, gdzieś na zatoce na wysokości Babi Dołu
Termin akcji: 7/07 - 11/07
Uczestnicy kursu: Madzia (P3), Paweł (DM), Marcin (P3)
Kierownik kursu: Waldek
Nurkowie CMM: Wojtek (Kierownik Robót Nurkowych), Zbyszek, Tomek (ten ostatni chory i nie nurkował)
Pory posiłków: 8, 13, 18
Temperatura wody: 13 przy dni 17-18 przy powierzchni
A było to tak:
Zapisaliśmy się na kurs archeologii podwodnej w ramach naszego tygodnia poślubnego (niektórzy naprawdę mają nie tak pod sufitem ). Plan był dość ambitny. Jedziemy w piątek, sobota i niedziela nury rozgrzewkowe na wraczkach, poniedziałek - piątek kurs, a potem w weekend odpoczynek na plażach i może jeszcze jakiś wraczek. Ale jak to jest z życiem wszystko się po... przez - wesele (28/06 na 29/06). Niedziela rano a Dziubdziuś właściwie nie mówi. We wtorek poczłapała z wielkim czerwonym gardziołkiem i szeptliwym głosem do lekarza. Werdykt - na piątek powinna być OK, ale nie wolno mówić i wychodzić z domu. Jak wiadomo są to warunki nie do spełnienia dla kobiet, tak więc zapada szybka decyzja (w niedziele rano), że do Gdańska udamy się w poniedziałkowy poranek o 5.
W piątek jeszcze kontrolny telefon czy przyjedziemy i...pierwsze gromy na moją główkę za wybranie na tydzień miodowy 8 osobowej kabiny (jakby były jakies inne dostępne). Jednak po wyjaśnieniu, że warunki sanitarne są przyzwoite (i były takowe) jakoś złość przechodzi (no i lekarz gadać nie pozwolił )
Dzień 1.
W radosnym nastroju wraz za świergolącymi ptaszkami zerwaliśmy się o 4, władowaliśmy do samochodu i dawaj nad morze. Dotarliśmy na 9:30.
Zaokrętowaliśmy się, zjedliśmy na pokładzie pyszne śniadanko i udaliśmy się na wycieczkę po CMM. A było to coś nadzwyczajnego. Oprowadzał nas Waldek Ossowski, główny szef kursu i naprawdę dostaliśmy lekcję historii zatoki i jej walorów archeologicznych w pigułce. Nie wspominając o możliwości przechodzenia przez liny odgradzające. Oglądaliśmy działa, ładunki, kawałki wraków i czerpaliśmy wiedzę z Waldka garściami. Po wycieczce na pokład i wypływamy.
Dowiadujemy się tez o pierwszym zadaniu. Odkryto właśnie jakiś nieznany wrak. Mamy zejść i zrobić jego ocenę archeologiczną, a następnie przygotować raport dla CMM. Przed nurkiem mamy wykład na co powinniśmy zwracać uwagę, dostajemy tabliczki i hajda do wody (ja w parze ze Zbyszkiem). Madzia niestety sobie odpuściła nura ze względu na zdrowie, ale my z Pawłem (Paweł z Wojtkiem w parze) wzieliśmy się dziarsko do pracy. Wynik 26 minut na 17m.
Tajemniczym wrakiem okazuje się Łyżwa o której ostatnio w świecie nurkowym było głośno. Podziwiamy wręgi, poszycie resztki pokładu oraz zniszczenia dokonane przez kotwicę jakiegoś statku. Aż żal. Nasi koledzy z CMM zwracali nam uwagę na ważne szczegóły (jak bomby/pociski/czort wie co wybuchowego czy wręgi i resztki poszycia). Dokonujemy opisu i czas na kolację. Po kolacji pierwszy z wykładów. W między czasie dopłyneliśmy na miejsce naszego postoju do końca tygodnia.
A potem lulu.
Dzień 2.
Po upojnej nocy do wtóru agregatów wstajemy raniutko i na śnaidanko. Dowiadujemy się o naszych zadaniach na najbliższe dni. Będziemy się zajmować wrakiem F 33.2 na 25m. Nowo odkryty wrak, któremu ponad dno morskie wystają tylko fragmenty burt. Reszta zakopana w mule. Od tego dnia przechodzimy na reżim nurkowań następujący:
Przed południem nurek 25 min. po południu 30 min. Wszystkie nurki planowane przez Wojtka, który jest kierownikiem robót nurkowych.
Pierwszy nurek miał służyć zapoznaniu się z wrakiem. Dziubdziuś znowu sobie odpuszcza, pójdzie dopiero po południu. Pary jak wczoraj.
Wiatr dmie, fale bujają, ogólnie stoimy na maksymalnie wypuszczonej kotwicy martwej i walczymy z falami by dopłynąć do liny zejściowej. Prawdziwa frajda i szkoła pływania w falach. Na dole spokój. Dno mocno muliste, więc trzeba uważać by nie za pylić. Ponadto mało co widać, bo wrak prawie w całości zagrzebany. Ale oglądamy co się da.
Po nurku obiadek i siesta. Gramy namiętnie w Małysza (na pokładzie jest komputer).
Drugi nurek już jest pracowity. Pierwsza para (Wojtek i Paweł) schodzi by zamocować eżektor (taki podwodny odkurzacz - ten model napędzany powietrzem, są też w przyrodzie wodne), którym będziemy wydobywać muł z kadłuba. Następnie schodzę razem z Madzią i Zbyszkiem. Zbyszek odkurza a my znosimy wykopane deski i fanty do skrzyni. Czas mija jak z bicza strzelił i trzeba wracać.
Po nurku kolacyjka i wykład. A potem Małysz.
Dzień 3.
Początek podobny. Ale dziś dadzą nam kopać. W prawdzie tylko po 5 minut, ale!!!!! Tym razem pary podobne z tą różnicą, że Madzia idzie w parze z Waldkiem. Praca z eżektorem to jest to. Nic nie widać, bo muli, nie wiadomo czym trzymać latarkę, bo obiema rękami trzema trzymać tę cholerną rurę, która chce żyć własnym życiem. Nie wspominając o tym że przyssywa wszystko co sie natrafi. Tego dnia mamy pierwsze znaleziska (jako całokształt). Kości (chyba świńskie), łyżka drewniana, bloczki jakaś knaga. No i kawałki ceramiki.
Po nurku obiad, Małysz i ... rezygnuje z popołudniowego, bo mi łepek zaczął nap....
Pozostałe zespoły radośnie kopią dalej i wyciągają dalsze kawałki dzbanków, knag itp. No a potem kolacyjka , wykład i Małysz.
Dizeń 4.
Radość wielka w naszych duszach. Właśnie z Dziubdziusiem awansowaliśmy na samodzielny zespół archeologiczny i odtąd będziemy odkurzać sami. Nowy podział: Waldek schodzi sam by obrysować wrak, potem my, następnie Zbyszek a na końcu Wojtek z Pawłem. Po wynurzeniu się Waldka zostaje odpalony eżektor i...zrywa się z mocowania. Nagła zmiana planów. Idziemy razem z Wojtkiem mocować go na nowo. Schodzimy na dół. Widać jak w d... u m... bo eżektor po
zerwaniu nie chciał leżeć nieruchomo i poorał sporo dna. Schodzimy po jego rorze, więc sprawnie znajdujemy końcówkę, wiążemy kołowrotek i rozpoczynamy poszukiwania wraka. Niestety wielka klapa. Po pewnym czasie wynurzamy sie i postanawiamy zastosować taktykę żmudniejszą.
Holujemy rure do liny kotwicznej i tam mozolnie zaczynamy wszystko ciągnąć i przepychać (ciężkie to było jak uuuuhaha). W końcu jesteśmy na dnie przy wraku z końcem odkurzacza.
Mocujemy wszystko i...trzeba spadać, bo czas się skończył. Następni w kolejce Paweł ze Zbyszkiem już odmulają normalnie.
Po nureczku obiad, a po nim wykład no i znowu czas pod wodę. Harmonogram tak jak pierwotny z przed południa i nareszcie sami z Madzią schodzimy by odkurzać. Podczas tej zmiany trafiamy na złoże kości. Całkiem ich sporo ale na szczęście nie wyglądają jak ludzkie (kolektywnie potem obejrzane na pokładzie zostały zakwalifikowane jako "najprawdopodobniej świńskie z goloneczek"). 30 minut mija jak z bicza strzelił i trzeba wracać. Na pokładzie jeszcze asekuracja dla Zbyszka i na kolacyjke pora. A po kolacji kolejny wykład i ... Małysz.
Dzień 5.
Plan podobny jak wczoraj, ale jako, że mamy tylko raz nurkować ma to być 30 minut. Pierwszy wchodzi Waldek ale wraca już po 10 minutach. Na dole brak prądu (dotąd zawsze nam lekki towarzyszył) i po przyłożeniu kratownicy kreślarskiej już nic wiecej nie zobaczył. Ani kratownicy ani wraku. Po tych wieściach w niezbyt optymistycznych nastrojach pakujemy się z Madzią do wody i hajda. Plany troszeczkę zmieniliśmy. Zamiast pełnej zmiany odkurzania postanowiliśmy na początki poświęcić pare minut by zobaczyć co udało nam sie do tej pory osiągnąć. Na dnie z radością stwierdziliśmy, że prąd się pojawił i widoczność zrobiła się całkiem znośna. Po lustracji wykopanych dziur dalej do roboty! I znowu jakby ktoś wszystko przyśpieszył bo nagle już trzeba wychodzić. Jeszcze jedna rundka, małe pa pa i wynurzamy się. Reszta nurkowań tego dnia bez przygód.
Natomiast w drodze do portu nie pograliśmy w Małysza bo jeden agregat się popsuł i prad był limitowany do rzeczy niezbednych...
A w porcie niespodzianka. Dopływamy (po 2 h) do nabrzeża a tam tłumy, orkiestra, grają śpiewaja i to wszystko na naszą?? cześć. Niestety mała pomyłka. Przy normalnym miejscu cumowania Kaszuba miało miejsce uroczyste rozpoczęcie mistrzostw Europy w kajakarstwie.
Te pięć dni minęło tak szybko, że nawet się nie spostrzegliśmy. Chcieliśmy by trwały i trwały. Ale dopiero w sobote zobaczyliśmy jak jesteśmy zjechani. Pojechaliśmy do Jastarni i...na plażę. Zero chęci na wraczki. Tak sobie pleżeć i nic nieporobić. Dopiero w niedziele zebraliśmy sie w sobie i na jednego skoczyliśmy
Bardzo dziękujemy Waldkowi, Wojtkowi, Zbyszkowi i Tomkowi za wiedzę i doświadczenie zdobyte a załodze statku (ze szczególnym wyróżnieniem kucharza Wojtka) za bezpieczne dostarczenie nas tam i spowrotem.
Na zakończenie parę dementi i porad.
Dementuję jakoby jedyną rozrywką na pokładzie był Małysz. Można też oglądać telewizję (jest), słuchać radia (jest), czytać księżki (jaśli się je wzięło), oglądać na wideo (jest) kasety z prac archeologicznych podwodnych (są) lub miło gawędzić ekipą CMM lub załogą statku (obydwie są).
Nie udało się nam odkopać całego wraczka jeśli ciekawość kogoś trawi. Oceniany jest na jakieś 40-50 metrów sześciennych mułu. My się uporaliśmy tak z 7-10 metrami. Duuużżżżżoooo zostało dla nastepnych. Wygląda też na to, że eksploracja się nie zakończy w tym roku. To co się udało ustalić to:
- wrak ma 19,5 m
- najprawdopodobniej 3 masztowy
- dokładnie nie wiadomo co to było
- wiek zostanie poznany po zbadaniu próbek drewna
Rady:
- Nurkowanie raczej dla doświadczonych nurków - głębokości operacyjne 24-26 m., wszystkie nurkowania dekompresyjne (przed zapisaniem sie na kurs dobrze sie dowiedzieć wcześniej gdzie CMM bedzie pracować) - przynajmniej na tym wraku. Jest on najgłębiej położonym wrakiem drewnianym ze wszystkich do tej pory badanych przez CMM.
- Osoby z poczuciem strachu przed ciemnością, klaustrofobią , tendencją do paniki . Tam naprawdę nie jest zabawnie momentami.
- Sprzęt trzeba mieć swój. Polecam: suche skafandry (można zmarznąć podczas 15 minut pilnowania gdy partner kopie), butle min. 15 l, dobre latarki najlepiej mocowane na głowie lub ręku tak by mieć obie dłonie wolne.
Ostatnio zmieniony przez Zboj 02-08-2003, 00:37, w całości zmieniany 2 razy
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 01-08-2003, 08:26
Opis świetny- aż chęć bierze wziąć udział w tym kursie, ale może jeszcze słowo o wykładach- tematyka, zakres?
orzel123 [Usunięty]
Wysłany: 01-08-2003, 08:35
Byłem na tym wraku parę dni przed rozpoczęciem prac przez Muzeum. Na dole faktycznie był prąd i muł (Lekki hardcore w zerowej widoczności). Z dna wystawały tylko deski i fragment burty. Widać też było ślady poprzednich wizyt nurków - karabinki i porwane poręczówki.
Dla pełnego obrazu sytuacji dodam, że nie zabieraliśmy nic z wraku
Ciekawe jak to teraz wygląda po odkopaniu?
Mój kolega, który utrzymuje kontakt z Muzeum nurkował tam jeszcze parę razy - podobno statek jest holenderski i pochodzi z XIX wieku.
Wiek: 49 Dołączył: 23 Mar 2003 Posty: 635 Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-08-2003, 09:22
Gratuluje Zbojowi bardzo fajnej przygody....az lezka mi sie kreci w oku, ze nie bede sie mogl wyrwac na caly tydzien z roboty i ruszyc na podobna wyprawe.
ciesze sie tez, ze wreszcie udalo sie przeczytac opis. wlasnie sie zastanawialem, czy po raz kolejny nie napisac kilku zyczliwych zdan o tym, jak bardzo pragnalbym przeczytac o tym kursie.
ale sam sie domyslil, jak milutko
dzieki, na pewno mnie zacheciles i jesli tylko kiedys nadazy sie sytuacja to .....
pozdrawiam i jeszcze raz dzieki
Kuba
ps. ale dolacze sie do pytan - napisz cos o wykladach
kijanek [Usunięty]
Wysłany: 01-08-2003, 09:51
Dzięki za opis. Zazdrość zżera jak się czyta. Trzeba się będzie wybrać jeżeli Muzeum zorganizuje takie wyjazdy w przyszłym roku. Pozdrawiam, kijanek
Wiek: 53 Dołączył: 23 Mar 2003 Posty: 149 Skąd: Warszawa
Wysłany: 02-08-2003, 00:36
Co do wykładów, to było tak.
Ponieważ każdy wie, ze studia archeologiczne trwają 5 lat, a my mieliśmy 5 wykładów, więc na każdym wykładzie mieliśmy esencję jednego roku.
A tak na poważnie to zagadnienie poruszane:
- wartość archeologiczna Zatoki Gdańskiej/Puckiej oraz wybrzeża polskiego a także ich historia. Jeśli ktoś nie wie, to Słowianie najeżdżali osady Wikingów na łodziach, które były o niebo lepsze. Tak ich pogoniliśmy aż musieli do Anglii zmykać (no może to moja nadinterpretacja)
- typy stanowisk podwodnych
- metody pracy na stanowiskach podwodnych
- metody zabezpieczania wydobytych zabytków
- opowieści o pracach podwodnych w Polsce połączone z dokumentacją filmową
- prawo a szabrowanie wraków
Każdy wykład prowadzony w postaci prezentacji PPT i dużej elokwencji opowiadającego.
orzel123 [Usunięty]
Wysłany: 07-08-2003, 15:54
a wszystko działo się tu (na chyba że mnie Zbój poprawi)....
Wiek: 53 Dołączył: 23 Mar 2003 Posty: 149 Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-08-2003, 23:38
Nie poprawi
orzel123 [Usunięty]
Wysłany: 13-08-2003, 13:30
nowe info ze strony Magazynu NURKOWANIE:
Drewniany żaglowiec z XIX w jest jednym z ostatnich "nabytków" Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Tegoroczny, wiosenno-letni sezon, obfituje w tego typu znaleziska.
Wrak został odnaleziony przez płetwonurków z gdyńskiego Stowarzyszenia Miłośników Poszukiwań Podwodnych na dnie Zatoki Puckiej. O znalezisku poinformowali natychmiast Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku. Ustalono, że jest to przybrzeżny żaglowiec handlowy zbudowany około 1821 r.
Określenie dokładnego wieku wraka było możliwe na podstawie analizy próbek drewna. Wiadomo, że został zbudowany z dębowego i sosnowego drewna pochodzącego z pomorskich lasów. Żaglowiec ma 20 metrów długości i 5 metrów szerokości i spoczywa na głębokości ok. 25 m. Doskonale zachowany jest kadłub z częścią pokładu i wyposażeniem.
Kierujący eksploracją wraka , Waldemar Ossowski - archeolog podwodny z CMM, nie kryje zadowolenia. Szczególnie, że pomimo bardzo ciężkich warunków pod wodą (żaglowiec tkwi w ponad dwumetrowym mule) już udało się wydobyć m.in. fragment drzewca, do którego był zamocowany żagiel, bloki, drewniane części ściągaczy linowych , resztki lin konopnych, fragmenty naczyń ceramicznych i ... beczkę dziegciu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko