Wiek: 55 Dołączył: 30 Gru 2009 Posty: 355 Skąd: Warszawa
Wysłany: 25-07-2012, 12:17 Dekompresja :)
Znalazłem fajny fragment w książce Pewnie sporo osób to czytało a jak nie to zagadka z jakiej to książki? Trzy kawałki wrzucam:
"
— Jak tam? Wygodnie ci? — zagadnął Kelly.
Komora dekompresyjna była jedną z kilkuset, jakie na zamówienie Marynarki wyprodukowały Zakłady Odlewnicze i Narzędziowe Dykstra w Houston, w stanie Teksas. Tak informowała tabliczka znamionowa. Komora, sporządzona ze stali wysokiej jakości, miała za zadanie utrzymywać we wnętrzu takie samo ciśnienie, pod jakim płetwonurkowie pracują na dużej głębokości. Jeden z końców cylindra zaopatrzono w okienko wielkości dłoni, z potrójną szybą z pleksi. Obok widniała jeszcze mniejsza śluza, przez którą można było podać coś do środka — na przykład picie albo kanapkę — a wewnątrz w pancernej obudowie umieszczono dwudziestowatową żarówkę. Pod walcem komory znajdowała się potężna sprężarka, napędzana własnym silnikiem spalinowym. Siedziało się przy niej na składanym krzesełku, przy którym widniały dwa manometry. Pierwszy był wyskalowany w milimetrach/calach słupa rtęci, w kilogramach na centymetr kwadratowy, funtach na cal kwadratowy, oraz w barach. Jeden bar odpowiadał normalnemu ciśnieniu atmosferycznemu. Drugi manometr przeliczał ciśnienia na głębokość zanurzenia, znów zarówno w metrach jak i w stopach. Dokładnie co dziesięć metrów ciśnienie wzrastało o jeden bar.
— Ty, powiem ci, co tylko chcesz, tylko mnie wypuść — usłyszał Kelly przez głośniczek.
— Co, dobrze mówiłem, że się dogadamy! — ucieszył się Kelly i targnął za sznur rozrusznika. Zaterkotał silnik sprężarki. Kelly upewnił się, że szczelnie zamknął zawór wylotowy przy manometrach i otworzył zawór ciśnieniowy. Powietrze ze sprężarki zaczęło się wtłaczać do wnętrza komory. Igły manometrów drgnęły i powoli ruszyły do góry.
— Umiesz pływać? — zapytał Kelly, wpatrzony w twarz Billy’ego. Jeniec szarpnął się w przerażeniu.
— Ty, nie rób tego, nie... Wszystko, tylko mnie nie utop, słyszysz?
— Nikt nie będzie cię topił. Pytam tylko, czy umiesz pływać.
— Pewnie, że umiem.
— A nurkowałeś kiedyś z akwalungiem?
— Nie. Nie nurkowałem — odpowiedział handlarz narkotyków, coraz bardziej niepewny i zdezorientowany.
— To fajnie. Zaraz cię nauczę, na czym to polega. Na początek musisz ziewnąć i parę razy przełknąć ślinę, żeby się przyzwyczaić do ciśnienia — doradził mu Kelly. Strzałka na manometrze głębokości przekroczyła już wartość dziesięciu metrów.
— Pytaj, a fee, o co chcesz, i nie pieprz, dobra?
Kelly wyłączył mikrofon. Zbyt wiele strachu słyszało się w głosie jeńca. Kelly naprawdę nie czuł najmniejszego zamiłowania do czynienia krzywdy innym i bał się, że rozbudzi się w nim współczucie dla Billy’ego. Kiedy manometr wskazywał trzydzieści metrów, zamknął zawór ciśnieniowy, ale nie wyłączał sprężarki. Billy powoli przyzwyczajał się do głębokości. Kelly tymczasem wyszukał kawał gumowego węża i rozciągnął go, żeby mieć czym odprowadzać na zewnątrz spaliny ze sprężarki. Na skutki lekcji nurkowania przyjdzie dość długo czekać. Kelly zmartwił się, że zapomniał o tak ważnym szczególe, jak spaliny. Gnębiło go także, iż musi wykonywać wszystkie czynności z pamięci. Na ściance komory widniała prymitywna tabelka, która w każdym punkcie odsyłała użytkowników do wymienionego z tytułu podręcznika. Cóż, kiedy Kelly nie miał tej książki, a nurkował na duże głębokości kawał czasu temu — ostatni raz podczas prac przy platformie wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej, kiedy obsługą techniczną zajmował się ktoś inny. Żeby skrócić sobie oczekiwanie, Kelly przez godzinę porządkował warsztat, spokojnie, choć przez cały czas kipiały w nim wspomnienia i wściekłość. Kiedy uznał, że dosyć, powrócił na krzesełko operatora.
— I jak tam?
— Ty, już dobrze, zrobię co chcesz! — dobiegł go bardzo nerwowy głos.
— Odpowiesz mi na parę pytań?
— Co tylko chcesz! Odpowiem, tylko mnie wypuść!
— Wypuszczę, wypuszczę. No, to zaczynamy. — Kelly podniósł blok z notatkami. — Byłeś kiedykolwiek aresztowany, Billy?
— Nie. — Kelly dosłyszał tym razem w głosie Billy’ego rodzaj dumy. Dobrze.
— Byłeś w wojsku?
— Nie. — Głupie pytanie.
— Czyli nigdy nie siedziałeś w więzieniu, nie zdejmowano ci odcisków palców, nic takiego?
— Nigdy.
— Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę?
— Mówię prawdę, człowieku! Uwierz mi!
— Może i nie kłamiesz, ale na wszelki wypadek sprawdzę, chcesz? — Kelly położył lewą rękę na zaworze wylotowym. Powietrze z sykiem wyrwało się z komory, a wewnętrzne ciśnienie zaczęło opadać.
Billy nie wiedział, co się święci i dlatego przeżył nieprzyjemną niespodziankę. Przez cała godzinę przebywał pod ciśnieniem czterokrotnie większym od normalnego. Jego organizm prędko się przystosował do tej zmiany. Powietrze, które wciągał do płuc, miało oczywiście równie wysokie ciśnienie, jak cała atmosfera w komorze. Cały gaz w jego organizmie miał więc teraz ciśnienie cztery razy wyższe niż kiedykolwiek. Cząsteczki azotu i innych gazów we krwi Billy’ego zareagowały natychmiast na spadek ciśnienia, bo kiedy Kelly przekręcił zawór, zaczęły się rozszerzać. Przeszkadzała im w tym otaczająca je tkanka, lecz gaz był silniejszy. Prawie natychmiast bąbelki azotu zaczęły rozpychać i rozrywać ścianki komórek. Ból rozszedł się najpierw po kończynach Billy’ego — tępą, wszechogarniającą falą, która prędko przeszła w najokropniejsze cierpienie, jakiego Billy doznał w całym swoim życiu. Ból przychodził falami, które pokrywały się dokładnie z coraz prędszymi uderzeniami serca. Jęki przeszły zaraz w przeraźliwy krzyk. Kelly aż się zdziwił, bo ciśnienie w komorze odpowiadało głębokości zaledwie dwudziestu metrów, ale na wszelki wypadek zamknął zawór wylotowy i podniósł ciśnienie w cylindrze z powrotem do czterech atmosfer. Zabrało mu to kilka minut, a ból przeszedł nieomal bez śladu, pozostawiając w mięśniach tylko zmęczenie, jak po dużym wysiłku. Billy nie był przyzwyczajony do niczego takiego i nie umiał cieszyć się zmęczeniem jak sportowcy. Jego szeroko otwarte, przerażone oczy upewniły Kelly’ego, że jeniec ma dosyć. Z oczu Billy’ego zniknął wszelki ludzki wyraz — i bardzo dobrze. Kelly włączył mikrofon.
— Taka będzie kara za każde kłamstwo. Lepiej, żebyś o tym wiedział. No, do roboty. Byłeś kiedyś aresztowany, Billy?
— Jezus Maria! Nie byłem!
— Nigdy nie byłeś w więzieniu, nie zdejmowano ci odcisków palców...
— Nigdy, nigdy! Dostawałem mandaty, to tak, ale nie byłem w pierdlu.
— A w wojsku?
— Nie! Już ci mówiłem!
— Doskonale. Dziękuję. — Kelly odkreślił w bloku pierwszą grupę pytań. — Opowiemy sobie teraz, kto to jest Henry i kto z nim współpracuje.
Pobyt w komorze ciśnieniowej przyniósł jeszcze jeden niespodziewany dla Billy’ego skutek. Kiedy ciśnienie przekracza wartość trzech barów, azot, główny składnik powietrza, którym się oddycha, zaczyna działać na organizm jak narkotyk, na podobieństwo alkoholu albo barbituranów. Billy nadal czuł strach, lecz zarazem doświadczał teraz dziwnej euforii i zaczął tracić kontrolę nad tym, co mówi. Stanowiło to dodatkowy korzystny efekt metody przesłuchiwania, którą Kelly wybrał głównie ze względu na spustoszenie, jakie musiała spowodować w organizmie.
Krzyk stawał się coraz głośniejszy. Przed chwilą Billy udał się na kolejną wycieczkę na głębokość dwudziestu metrów i pobył tam przez parę minut. Obserwacja jego twarzy była zajęciem ze wszech miar pożytecznym. Kelly patrzył, jak jeniec chwyta się za uszy. Po chwili ciśnienie naruszyło gałki oczne i zatoki. Wkrótce zabolą go zęby, jeżeli Billy ma w nich dziury — a tak prawdopodobnie było. Kelly nie chciał go jednak trwale okaleczyć. Jeszcze nie.
— Billy — odezwał się, kiedy przywrócił w komorze poprzednie ciśnienie, a tym samym zmniejszył ból. — Ja ci chyba nie bardzo wierzę.
— Ty kutasie złamany! — wrzasnął więzień do mikrofonu. — To ja ją załatwiłem, wiesz? Patrzyłem sobie, jak twoja cizia zdycha, jak Henry dalej ją obrabia, jak rusza tyłkiem, wiesz! I widziałem jak się mażesz, widziałem, jak płaczesz, ty fiucie!
Przekręcając zawór, Kelly umyślnie przybliżył twarz do szybki. Wysłał Billy’ego na głębokość czternastu metrów, dla przypomnienia. Wiedział, że w ten sposób powoduje krwotok we wszystkich stawach więźnia, bo z jakiejś przyczyny pęcherzyki azotu gromadzą się w tej sytuacji właśnie w stawach. Instynktowną reakcją na objawy choroby kesonowej jest zwinąć się w ciasny kłębek. Stąd zresztą mówi się, że nurka „pokręciło”. Jednak we wnętrzu ciasnego walca Billy nie mógł się bardzo zgiąć, mimo że usilnie próbował. Ciśnienie zaatakowało teraz jego centralny system nerwowy. Azot ściskał pajęcze nitki nerwów, przez co całe ciało rwało bólem. Billy czuł, że ból gruchocze mu ręce i stawy, i że całe ciało przeszywają mu gorące błyskawice. Rozdygotane, oszalałe nerwy wysyłały chaotyczne impulsy elektryczne, od których zaczął przeraźliwie dygotać. Trochę za wcześnie na układ nerwowy. Nie ma co się śpieszyć. Kelly przywrócił w komorze poprzednie ciśnienie i patrzył, jak drgawki przechodzą.
— Wiesz już, Billy, co czuła wtedy Pam? — zapytał, właściwie tylko na swój użytek.
— Boli!
Więzień płakał. W szamotaninie podniósł ramiona i zasłonił rękami twarz, lecz nawet w ten sposób nie potrafił ukryć cierpienia.
— Sam widzisz, jak to bywa, Billy — przypomniał mu cierpliwym tonem Kelly. — Jeżeli uznam, że kłamiesz, będzie bolało. Jeżeli powiesz coś, co mi się nie spodoba, będzie bolało. Chcesz, żeby cię znowu tak bolało?
— Jezus! Nie! — Billy oderwał ręce od twarzy. Gdyby nie szybka, patrzyliby sobie prosto w oczy.
— Spróbujmy w takim razie trochę grzeczniej, co?
— ...przepraszam...
— Ja też cię przepraszam, Billy, ale zapamiętaj sobie, że masz się mnie słuchać.
Billy przytaknął potulnie. Kelly sięgnął po szklankę z wodą, sprawdził zamknięcia śluzy, otworzył drzwiczki i umieścił szklankę w komorze pośredniej.
— Fajnie. Jeżeli otworzysz te małe drzwiczki, które masz przed sobą, znajdziesz coś do picia.
Billy rozkrzyczał się jeszcze raz, lecz Kelly postanowią doprowadzić rzecz do końca. Kiedy igła na manometrze głębokości opadła do dwudziestu pięciu metrów, Billy zaczął się dławić. Ciśnienie zaatakowało mu także płuca, a każde kaszlnięcie potęgowało ból, jaki trwał w każdym centymetrze sześciennym jego umęczonego ciała. Billy czuł się jak ogromny balon, czy raczej zbiorowisko małych i dużych baloników, które pęczniały do granic eksplozji i napierały na siebie. Niektóre baloniki były mocniejsze, inne słabsze. Te słabsze, pękające, czuł w najczulszych okolicach ciała. Najbardziej go bolały oczy, które zdawały się wychodzić z orbit. Oczy i zatoki, które tak spęczniały, że Billy czuł, jak cała twarz odrywa mu się od czaszki. Prędko przywarł dłońmi do policzków i przycisnął je z całej siły. Nigdy jeszcze nie czuł takiego bólu ani nie zadał go innej osobie. Z całej siły zgiął nogi, na ile tylko pozwalał stalowy cylinder, w którym tkwił. Gdyby mógł, wyryłby kolanami bruzdy w metalowej ścianie. Mógł poruszać tylko ramionami, lecz z każdym poruszeniem czuł coraz większą mękę. Przycisnął oczy i przekonał się, że nie jest w stanie już nawet krzyczeć. Czas zatrzymał się i stał się wiecznością, bez światła i bez ciemności, bez dźwięku i ciszy. Cały wszechświat zmienił się w ból."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko